Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
21 postów 124 komentarze

Fatamorgan

Fatamorgan - zszywam me słowa - bez znieczulenia

Moje komentarze

  • Słów kilka o moim przyjacielu Polelu
    Szanowni Państwo

    Blogerzy, komentarzy i czytelnicy Salonu24 (Neonu24. dopisek autora)




    Na przełomie sierpnia/września ubiegłego roku, idąc spacerkiem przez aktywne dyskusje Salonu24, natchnąłem się bardzo ciekawą notkę. Napisaną, przy użyciu unikalnego słownictwa, z dozą świetnie wyważonego, nietuzinkowo ekscentrycznego humoru. Jednym słowem, zarówno styl, jak i sama treść, przykuła na dłużej moją uwagę. Po odczytaniu wszystkich zamieszczonych komentarzy, moje przyjemne zdziwienie, przeszło w pełne zaskoczenie. Okazało się bowiem, że była to, zaledwie pierwsza notka "świeżego" na S24 blogera. Poczułem do niego, niemal już od pierwszej chwili dodatkową sympatie. Wynikała ona, z obranego, przez tego blogera nick name Polel. Któż nie zna legend i podań, o dwóch słowiańskich, związanych z prastarymi polskimi wierzeniami, braciach - Lel i Polel. Historia Polski, jej skrzętnie ukrywana od wieków cześć, była od dawna, obiektem mojego szczególnego zainteresowania. Część, dotycząca naszych jakże bogatych dziejów, z lat i wieków, daleko poprzedzających, błędnie uważany za początek Państwa Polskiego 966 rok.

    Zaraz, po wymianie pierwszych komentarzy, za pomocą tutejszej PW nawiązaliśmy bliższą znajomość. Po wymianię wstępnej korespondencji, szybko zorientowaliśmy się, że posiadamy bardzo podobne opinie, na bardzo wiele rozlicznych tematów. Ponadto, zorientowaliśmy sie, że mieszkamy i pracujemy (w Polela przypadku, była to zarówno praca jak i jego dalsza nauka) w odległości, zaledwie od kilku – do kilkunastu mil od siebie. Po pewnym czasie, jedynie wirtualnej w tym okresie znajomości, zaciekawiony jego osobowością, zaprosiłem Polela do swojego domu w "sobotni wieczór" na spotkanie zapoznawcze. Poznałem, w ten sam zresztą sposób, już wcześniej, innego, nietuzinkowego, wartościowego i bardzo miłego człowieka “poprzez” Salon24. Tak wiec pomyślałem, być może, przy odrobinie szczęścia - polonijne "Salonowe" grono, powiększy się o nową osobę.

    Moje nadzieje, zostały w pełni przez osobę Polela spełnione. Okazał się bowiem w realnej rzeczywistości, niesłychanie ciekawym, młodym człowiekiem. Pewna, łatwo zauważalna ekscentryczność jego osoby i stylu bycia, jedynie powiększała progresywnie nasze pozytywne wrażenie, o tym nietuzinkowym młodym człowieku. Wspaniale spędziliśmy ten pamiętny wieczór. Polel bardzo szybko, dosłownie oczarował nas wszystkich. Mnie, moją rodzinę (szczególnie nasze dzieci) jak również, bardzo ścisłe grono, kilku naszych najbliższych znajomych. Oczarował swoim stylem, zachowaniem, oraz urokiem osobistym. Już wtedy, przy pierwszym naszym spotkaniu, w konsekwencji toczącej się rozmowy, Polel wyznał nam, że jest zawodowym żołnierzem. Nietrudno zresztą, było się tego domyśleć. Jego zewnętrzna sylwetka, podobna do ciała gladiatora, sprężysta postawa ciała, sposób poruszania, jak i specyficzny sposób w jaki używał pewne słowa, dobitnie o tym świadczyły.

    Dowiedzieliśmy się również o tym, jak długo walczył i przebywał w "ziemskim piekiełku" Tak Polel zawsze nazywa rejon krajów arabskich, a szczególnie zaś Irak - w którym to spędził, kilka bardzo bogatych w doświadczenia, jednakże żmudnych, wycieńczających fizycznie i psychicznie, straconych (słowa Polela) lat swojego młodego życia. Dowiedzieliśmy się również o tym, że to właśnie "ucieczka z piekiełka" była dla Polela szczególną, jeśli nie główną motywacją, do kontynuowania przez niego dalszej nauki. Posiadając już wtedy, stopień oficerski w służbie wojskowej, posiadł również, stopień Master's Degree in Political Science. Polel - złożywszy odpowiednią prośbę/podanie do dowództwa formacji w której służy, otrzymał zgodę, na przerwanie czynnej służby, w celu podniesienia stopnia edukacji/wykształcenia. Przyznam, że dosłownie osłupiałem, usłyszawszy, w jak krótkim czasie, Polel zamierzył, będąc ograniczony, uzyskanym, lecz jedynie czasowym terminem "urlopu od piekiełka" przejść przez cały uniwersytecki program, i uzyskaćstopień/tytuł Ph.D. inPolitical Science. Nie znając jeszcze wtedy, wyjątkowych "możliwości" Polela, pozostawałem sceptyczny, nie wierząc, że tak krotki okres czasu, wystarczyć mógłby, na ukończenie całego uniwersyteckiego programu. Jednak, w miarę poznawania lepiej, wyjątkowej w każdym względzie, osoby Polela, zrozumiałem, że Polel zdecydowanie nie należy do ludzi, którzy się łatwo poddają. Moja z Polelem wstępna znajomość, szybko zmieniła się - wzawiązanie przyjaźni.

    Polel został, częstym, zawsze bardzo mile widzianym, gościem w naszym domu. Często, w trakcie licznych rozmów, poruszaliśmy również temat Smoleński. Zdawałem sobie, praktycznie od samego początku sprawę z tego, że Polel, zapewne wie w tym temacie, znacznie więcej , jak mówi.Jednak, zdawalem sobie również sprawe z oczywistego faktu, że Polela obowiązuje dotrzymanie tzw. tajemnicy wojskowej. Szczególnie, jeśli posiada informacje dotyczące jego służby, wykonywanych zadań. Praktycznie wszelkich informacji tajnych, lub najbardziej prawdopodobne w przypadku Polela ściśle tajnych lub nawet "super tajnych"

    Polel, nie był bowiem zdecydowanie jedynie "zwykłym" żołnierzem.
    Określenie "siły specjalne" to jest jedynie miejsce, gdzie Polel przeszedł wstępne szkolenia.
    Nawet w siłach specjalnych, istnieją bowiem znacznie bardziej elitarne formacje, od "zwykłych" sił specjalnych. nawet od takich formacji, również są jeszcze bardziej elitarne, TF - grupy zadaniowe, których to nawet, "oficjalnie: nie ma.

    Przypuszczałem, że Polel, do takiej właśnie, nieistniejącej oficjalnie grupy się zalicza. Wprawdzie, nigdy, nie powiedział tego otwarcie, lecz bardzo wiele, na to właśnie wskazywało.. Polela posługiwanie się płynnie 5 językami w tym, bardzo trudnym do płynnego opanowania, językiem arabskim. Ponadto, opanowanie wielu różnych militarnych "specjalizacji". Pilot śmigłowców bojowych i transportowych. Ponadto w razie potrzeby (tak to określił w trakcie rozmowy) pilot dowolnych typów samolotów. Polela na fotos i videos ukazywały jego za sterami samolotów myśliwskich, bombowców soraz samolotów transportowych. Jednym słowem, Polel jest pilotem "uniwersalnym" do tego klasy mistrzowskiej.

    Ukończenie licznych szkoleń, wielu specjalności/specjalizacji

    zdecydowanie ma miejsce, jedynie w najbardziej elitarnych formacjach. To właśnie powodowało, że posiadałem przekonanie już wtedy, ze Polel mógł z łatwością posiąść, bardzo "szczególne" informacje w temacie "10 kwietnia"

    Momentem, niejako przełomowym, w kwestii “omawiania” przez Polela - Tragedii Smoleńskiej, było zdecydowanie, opublikowanie przez Polela jego ostatniej notki. Dokonał tej notki, będąc oburzony, jednocześnie bardzo głęboko poruszony, skandaliczną w jego opinii publikacją blogera FYM. Pamiętam doskonale, jak twardych słów wtedy użył, w prywatnej rozmowie na ten temat, Nigdy wcześniej, nie słyszałem od Polela "takich" słów.

    Doszedłem do wniosku, że poproszę Polela wprost, bez ogródek o pomoc w rozwikłaniu smoleńskich kwestii.

    Zaprosiłem Polela, na weekendową wycieczkę nad jezioro, do domku wakacyjnego, w którym to, już uprzednio, miałem przyjemność Polela gościć. Zaproponowałem, abyśmy pojechali w bardzo ścisłym, trzyosobowym gronie. Polel przyjmują zaproszenie, zaproponował jednak, abyśmy pojechali jedynie "razem". Proponując Polelowi weekendowy wyjazd, wspomniałem otwarcie, że chciałbym z nim o Smoleńsku spokojnie porozmawiać.
    Bardzo wiele, sobie w związku z tym wyjazdem obiecywałem. Nie bez powodu, jak się okazało.

    Polel - opowiedział mi swój "smoleński sen"


    Jak słusznie przewidywałem , dzięki "sennym" informacjom, przekazanym przez Polela, wszedłemw posiadanie, bardzo szczegółowej wiedzy.


    Wiedzy o praktycznie wszystkim, co wydarzyło się w okolicach Smoleńska w dniu 10 kwietnia2010 roku.

    Posiadłem informacje dotyczące, zarówno samego przebiegu zdarzeń, jak i wszelkich kwestii, związanych z jego fizycznym wykonawstwem.

    Polel - opowiedział mi bowiem, swój unikalny "smoleński sen"

    Już wkrótce, w nastepnej notce, podzielę się z Wami wszystkimi, częścią snu Polela.
    Wegetarianizm-Weganizm jako wynik mnożenia zysku
  • Szanowni Czytelnicy mojego skromnego blogu
    Nie ukrywam, że celowo (chcąc powiększyć u Państwa uczucia zainteresowania/ciekawości - jeśli takowe uczucia w wyniku moich wcześniejszych komentarzy powstały/zaistniały..) uchylę już teraz Państwu, rąbka tajemnicy w relacji do damsko/męskich opowieści i zdarzeń o których będę pisał.

    Sprawa, dotyczyć będzie genezy, następnie zaś przebiegu i "historii" - tak głębokiego, że na końcu wręcz obsesyjnego w naturze "zauroczenia" czyt. ----> wielokrotnie ponawianych, iście desperackich prób, dokonywanych wielokrotnie (i to dosłownie na siłę! :)) ---> "poderwania" jednego z moich bardzo bliskich przyjaciół ( strasznego mięsożercy!) przez moją szwagierkę (młodsza siostra żony) i jej bliskie 2 koleżanki.

    Wszystkie 3 panie - to zagorzałe, długoletnie...tak, tak :)
    - dobrze się Państwo zapewne już domyślacie ----> wegetarianki/weganki.

    Wpadłem bowiem na pomysł, jak w miarę szybko, oraz w b/łatwy sposób, zacząć moją opowieść.

    Przybliżając Państwu już teraz, unika-lnie ciekawą, barwną osobę i postać, wspomnianego przeze mnie Przyjaciela.

    Wkleję zaraz w formie komentarza, jedną z moich notek, pod tytułem "Słów kilka o moim przyjacielu Polelu"
    - publikowaną przeze mnie w 2015 roku na portalu Salon24.pl. Zapraszam Państwa do lektury.
    Wegetarianizm-Weganizm jako wynik mnożenia zysku
  • @AgnieszkaS 20:12:47 @Krystyna Trzcińska 18.10.2018 19:59:52 @ALL
    Miłe Panie!

    Przepraszam miłych komentatorów (Panów) że tak właśnie zacząłem, ale wynikło to jedynie z grzeczności, która to, takiego właśnie kierowania wymagała.
    Nie wiem, po prostu nie wiem, jak długo jeszcze powyższa notka będzie widoczną na tym portalu.

    Dlatego właśnie, w przypadku, jeśliby ta notka została usuniętą/zdjętą - zanim - będę mógł wpisać, zapowiedziany powyżej komentarz, w temacie spraw damsko-męskich - w ścisłej relacji, do jakże odmiennych sposobów odżywiania (i nie tylko) z góry zaznaczam i obiecuję, że komentarz takowy, nie tylko napisze, ale i zamieszczę na moim prywatnym blogu:

    https://fatamorganblog.wordpress.com/

    Zaręczam Państwu, że komentarz ten, będzie nie tylko - niezwykle ciekawym, ale bardzo, bardzo "pouczającym" i wiele mówiącym - o stosunku (i jakże zakłamanie/hipokratycznym "sposobie myślenia") wegetarianek/weganek ----> do "prawdziwych" (mięsożernych) mężczyzn.

    Jako, że sprawa jest skomplikowana, na opisanie pewnej, dosłownie z życia wziętej historii i tych właśnie "stosunków" - potrzebuje znaczny zakres czasu, aby właściwie i czytelnie wszystko opisać.

    Niestety, ale tak znacznym przedziałem czasu, w tej chwili po prostu nie dysponuje. Musząc teraz powrócić niezwłocznie do moich zajęć (jestem bowiem dosłownie "w środku" dnia pracy w moim studio analitycznym)


    Pozdrawiając bardzo serdecznie, zarówno wszystkie miłe Panie, jak i wszystkich miłych Panów, czytelników i komentatorów mojego skromnego blogu, zapraszam wszystkich Państwa ( w razie i w przypadku, jeśliby tej notki już na Neon24 nie było) raz jeszcze na mój prywatny blog, linkowany powyżej, który prowadzę na platformie WordPress
    Wegetarianizm-Weganizm jako wynik mnożenia zysku
  • @ALL - dotyczy ----> Fatamorgan 19:36:40 korekta komentarza
    Pomyłka.

    Pisząc zbyt szybko, popełniłem "przejęzyczenie".

    Powinno pisać "co-najmniej" (w miejscu "co-najmocniej")

    Raz jeszcze zatem, po poprawieniu błędu:

    Napotyka Pani na twardość CO-NAJMNIEJ betonu (alternatywnie zaś tytanu)
    Wegetarianizm-Weganizm jako wynik mnożenia zysku
  • @Krystyna Trzcińska 02:48:49 - oraz inne Pani komentarze
    Pani Krystyno,

    pisząc swoje komentarze, proszę wziąć pod uwagę i rozwagę, że z wegetarianką (a być może, nawet i weganką) podjęła Pani rozmowę i dyskusje.
    Wnioski.
    Proszę bardzo - oto one.

    Napotyka Pani na twardość co-najmocniej betonu (alternatywnie zaś tytanu)

    Pozdrawiam serdecznie ;)
    Wegetarianizm-Weganizm jako wynik mnożenia zysku
  • @AgnieszkaS 18:21:40
    Uśmiałem się jak norka, czytając już pierwszy, potem zaś kolejne komentarze o "mleczku" i plynnych zależnościach, niejako wypływających ----> z picia różnych mleka rodzajów
    ;)


    Pani Agnieszko!

    Mężczyźni pijacy mleko z migdałów, ups... to raczej chyba nie będą w stanie zauważyć (zatem i pojąc) że zostali rogaczami.

    Zaś ich żonom, no cóż, jak tu się i dziwić, kiedy dietą pozbawione "prawdziwych mężczyzn" - szukają potem mocniejszych i twardszych od "owocowo/sałatkowo/sojowych" doświadczeń i wrażeń.

    Sposób odżywiania można bowiem łatwo zmienić.

    Pociągi (w tym i pociąg seksualny) czyli - prawa natury, zmienić jest znacznie trudniej.

    Czego to - sam byłem wielokrotnie naocznym świadkiem! Proszę mnie tu tylko źle nie zrozumieć. Jeśli czas na to pozwoli (jestem w trakcie pracy w moim studio) to w kolejnym komentarzu. bardziej szczegółowo opisze i wytłumaczę - dlaczego tak właśnie pisałem :)
    Wegetarianizm-Weganizm jako wynik mnożenia zysku
  • @Husky 20:56:40
    "Z dań jarskich uwielbiam kapustę zasmażaną , młode ziemniaki z koperkiem oraz ...schabowy (z kością)"

    :)

    O tak!
    Koniecznie z kością!

    To bowiem ta kość (i zawarty w niej, niezwykle dla naszego zdrowia wartościowy szpik) - dodaje kotletowi dodatkowego smaku.

    Pyszne :)

    Pozdrawiam Pana serdecznie
    Wegetarianizm-Weganizm jako wynik mnożenia zysku
  • @AgnieszkaS 21:03:18
    {"Kiedy bowiem ich "wierzenia" (zastępujące zbyt często procesy logicznego myślenia)"

    Nie zauważyłam żadnych przypisów pod pańską notką. Ja przynajmniej się na coś powołuje w moich komentarzach.}

    Droga Pani!

    Pisząc w ten oto sposób, zapewne niechcący, obnaża Pani całkowicie -na czym to (przypisach) Pani opiera "własne" (Sic!) opinie i osądy.


    Dla mnie Droga Pani "przypisy" - w tak stosunkowo łatwym, prostym temacie i kwestiach, zupełnie nie są do wyciągania logicznie poprawnych wniosków potrzebne (konieczne).

    Posiadam bowiem umysł ścisły - dobrze i odpowiednio "karmiony".

    Jestem z zawodu i wykształcenia, matematykiem/analitykiem.
    Posiadam stopień naukowy PhD (Doctor of Philosophy) będący najwyższym stopniem naukowych.
    Który to ---> nabyłem na jednym z najlepszych uniwersytetów w USA (będącym jednocześnie jednym z najlepszych uniwersytetów w świecie) w bardzo wąskiej specjalizacji, dokonywania analiz docelowych.

    Jednym słowem, proszę mnie "przypisami" nie rozmieszać (siebie zaś dalej nie ośmieszać)


    Pozdrawiam
    Wegetarianizm-Weganizm jako wynik mnożenia zysku
  • @staszek kieliszek 06:31:09
    Świetne przykłady Pan podaje.
    Do tego jeszcze, wszystkie z życia wzięte.

    Dokonuje Pan tym obnażenia kłamliwych "wierzeń", co powoduje zastąpienie wiuerzenia wegatariano/wegano ludzi prawdą.
    A ta jest bardzo niewygodna dla, jednak jeszcze "niewielu"


    Dziękuję Panu serdecznie, za ten pełen treści i przez to - mądry, bo przemyślany ----> merytoryczny komentarz.


    Pozdrawiam
    Wegetarianizm-Weganizm jako wynik mnożenia zysku
  • @ALL
    Rozmowy i dyskusje z wegetarianami/weganami nie należą do łatwych. Oj nie!
    :)

    Kiedy bowiem ich "wierzenia" (zastępujące zbyt często procesy logicznego myślenia) biorą górę nad zdrowym rozsądkiem, wiedzą i logiką wegetarianie/weganie gotowi są bronic swoich wierzeń w kazdy mozliwy sposób. Będąc gotowi i zdolni do popełniania dosłownie wszystkiego.

    Aby tu nie pozostać gołosłownym, jako ciekawostkę, podam i podzielę się z Państwem niezwykle komicznymi w naturze informacjami.

    Otóż, wczorajszego wczesnego popołudnia (mojego czasu - mieszkam w USA) w tym samy czasie, opublikowałem bliźniaczą powyższej notkę, również i na portalu Salon24.pl.

    Co było dalej, zakrawa nie tylko na komedie, ale bardziej już, zakrawa na zupełną farsę. Wpierw, mojej notce "przytrafiło się" posiekanie i zmielenie tekstu do takiego stopnia, że stał się przez to - całkowicie nieczytelnym. Cóż było robić, jak nie usunąć i publikować tekst ponownie. Po którejś tam próbie, nie pamiętam dokładnej ilości ponawianych przeze mnie prób, wreszcie tekst ukazał się w formie względnie czytelnej, To nie był jednak koniec - a jedynie początek, opartej na zielonej ideologii i wierze - bezpardonowej walki, jak się jedynie mogę domyślać, zapewne jakiegoś ADMINA/wegetarianina/wegan-a/wegetarianki/weganki ----> z treściami i przekazem mojej publikacji. Notka bowiem wprawdzie była widoczna, jednakże nie dołożono jej (jako jedynej) tematu i praktycznie natychmiast, nałożone zostały na moją publikacje tzw. "filtry". W wyniku czego, licznik odslon po kilku godzinach od momentu publikacji wskazywał jedynie 90 odsłon (w tym samym czasie na Neon24. pl odsłon było już min. +/- 270 z tego co pamiętam) a zaprzyjaźnieni ze mną blogerzy/komentatorzy, dosłownie - jeden po drugim, informowali mnie za pomocą E-mail o tym, że w żaden sposób nie mogą pod moją notką wpisać swoich komentarzy. Udając się wczoraj na spoczynek, nie przypuszczałem jednak, że to jeszcze nie koniec "zielonej wojny". Dzisiejszego poranka bowiem, odczytałem 3 E-mail (otrzymane od 3 różnych osób) w których to, powiadomiono mnie o tym, że już o +/- 7 rano polskiego czasu, czyli w czasie, kiedy ja już smacznie spałem, moja notka po prosu "znikła". Jeszcze jednak, na kilka lub kilkanaście minut, zanim (tu przekazy nie-co różniły się od siebie) omawiana notka "ZNIKŁA" na samej górze strony głównej Salonu 24 - została wyeksponowana notka tej oto autorki WegAnka (Anna Kłeczek) w której to, można od/doczytać, miedzy innymi - podobne tym oto "myśli i treści", cytuję: "(...)Weganie i wegetarianie są mistrzami w „weganizowaniu” tradycyjnych smaków. Osobiście uwielbiam pokazywać, że niemal każde danie da się przygotować w roślinnej wersji. Jajecznica bez jajek (przygotowana z tofu i oprószona czarną solą), kotlety mielone z jaglanki i buraka, kotleciki rybne bez ryby (z wędzonego tofu i glonów nori, tych w które zawija się sushi). Zawsze jest mi miło, gdy usłyszę od rodziny czy znajomych, że moje roślinne danie czy deser jest lepsze od tego tradycyjnego.(...)" najlepsze są jednak "przemyślenia" końcowe "(...) Myślimy nad tym, co wkładamy do koszyka, skąd to pochodzi, jak zostało wyprodukowane i najzwyczajniej w świecie nie chcemy już brać w tym udziału. Kieruje nami empatia, współczucie i mimo tego, że dla wielu mięso świetnie smakowało, to sam fakt eksploatacji i nazwijmy to po imieniu – zabijania zwierząt - dla kawałka kotleta nas obrzydza. Czy to jest coś, bez czego nie da się żyć? Współczesny rynek oferuje nam masę zamienników mięsa, które smakują identycznie i nie przyczyniły się do krzywdy zwierząt. Nie jest zbrodnią lubienie smaku mięsa i nie ma niczego złego w spożywaniu roślinnych kiełbasek. Nikogo to nie krzywdzi."

    ----------------------------

    Śmiać się, czy należy tu jednak płakać?
    Oto jest pytanie!


    Dodam tu jedynie jedno.

    Ja, zdecydowanie wybieram mięso i śmiech = zdrowie (psychiczne również)

    :)
    Wegetarianizm-Weganizm jako wynik mnożenia zysku
  • @Lotna 16:22:26
    "(...)Guzik prawda! Amerykanie są otyli głównie dzięki przyjmowaniu ogromnej ilości cukru - w postaci cukru i węglowodanów, a nie mięsa i tłuszczu. Makarony, ziemniaki, ciasta i nawet chleb dodatkiem cukru, wszelkie napoje i soki owocowe z dodatkiem cukru, które są wszechobecne w diecie w całej Ameryce Północnej. Wystarczy popatrzeć na zalecane (przez naukę, a jakże!) piramidy żywieniowe w USA i Kanadzie, gdzie kluchy, kartofle i chleb zajmują poczesne miejsce.

    Na ogół ludzi nie stać na zjedzenie steku za 15 $ porcja, ale stać na pizzę, frytki, makarony, „owsianki” przetworzone w kolorowe słodkie kółka i inne kształty, którymi są karmieni od dzieciństwa, „chleby”, które chleba nawet nie przypominają i przesłodzone ciasta, a wszystko popjane napojami i sokami zawierającymi tony cukru. W USA dieta ludzi ubogich nie składa się z praktycznie niczego innego, w okolicach niezamożnych nie ma żadnych targowisk z warzywami i owocami, ale za to są McDonaldy i temu podobne na każdym kroku, nie opowiadaj więc, że Amerykanie są otyli od objadania się stekami.(...)"

    Brawo!

    Oczywiste oczywistości!

    Niewiele mógł-bym ując, tak samo jak i niewiele dodać do tego komentarza. Najwyraźniej, Pan/Pani prawidłowo się odżywia, co widać już po tym - co zostało napisane/przedstawione ;)

    Pozdrawiam
    Wegetarianizm-Weganizm jako wynik mnożenia zysku
  • @AgnieszkaS 05:50:59
    Witam Pani Agnieszko!

    Wygląda Pani na bardzo głodną poprawnych i bardziej zgodnych z stanem faktycznym - od tych podawanych w Wikipedii informacji.

    Jak jednak będzie z naszym "nagadaniem się" to już jednak inna sprawa.

    Tak, jak przewidziałem w końcowej fazie powyższej notki - bardziej przysłowiowa......
    :)

    Pomimo tego, zaproponuje Pani jednak drobny eksperyment.

    Polega on na tym, aby jadła Pani powiedzmy przez tydzień, codziennie, dobrej jakości sztukę mięsa na obiad, zaś jajecznice z minimum dwóch jajek na boczku na śniadanie.

    Już ten krótki okres czasu, w którym to, dostarczy Pani (odżywiając się w ten, bardziej naturalny dla ludzi sposób) odpowiedniej ilości i jakości wysokoenergetycznych "wartości" dla swojego mózgu (ten nasz organ, nie działa bowiem zbyt dobrze karmiony zieleniną) powinien wystarczyć, i przygotować Panią do dalszej rozmowy ze mną.

    Zapraszam Panią, po tygodniu "wartościowszego mózgu odżywiania" na mój prywatny blog.

    Wtedy bowiem (jedynie wtedy!) będzie Pani lepiej predysponowana, do prowadzenia ze mną dalszej dyskusji.
    Tej, na temat, do której to grupy: drapieżniki vs. roślinożercy ------> gatunkowi Homo Sapiens jest bliżej.

    Podawałem już wprawdzie na końcu powyższej notki link do mojego prywatnego blogu, podam jednak ten link raz jeszcze (dla pewności, kwestia z kim rozmawiam = zapewne zagorzała wegetarianka/weganka, ze skutkiem, w postaci nieprzemyślenia tematu i podpierania się wiadomościami z Wikipedii)

    https://fatamorganblog.wordpress.com/


    Pozdrawiam

    Postscriptum: Aby ułatwić Pani przygotowanie się do przyszłej rozmowy/dyskusji ze mną, już teraz powiem Pani, że rozmawiać będziemy na temat "diety" szympansów w warunkach dla tego gatunku naturalnych, oraz w warunkach stworzonych dla nich przez człowieka. Jako, że szympansom jest znacznie bliżej do nas - jak nam jest -----> do goryli. Te zaś ostatnie, czyli goryle, żyją obecnie "na wolności" na tak małych obszarach i terenach, że wspólnie, zastanowimy się dlatego właśnie nad tym, czy aby na pewno, w takich warunkach i miejscach, istnieje dla goryli i na ile istnieje - MOŻLIWOŚĆ (ważne słowo!) polowania na i zjadania odpowiedniej wielkości kręgowców. Ważne tu będą proste kwestie proporcji wagi ciała drapieżnika i jego ofiary,. Zadnienia te są bowiem b/ścisłe związane z ilościami koniecznej do spalenia energii (w trakcie pościgu za ofiara i samego aktu polowania) w zestawieniu z korzyściami nabytymi = ilościami energii kalorycznej uzyskanej/nabytej w wyniku konsumpcji mięsa / --->kalorii relatywne zestawienie ilości "włożonej" do nabytej itd. itp... ) - w ścisłej relacji do łatwiejszej dostępności innych form i rodzajów pożywienia.
    To tak jedynie na początek.
    :)
    Wegetarianizm-Weganizm jako wynik mnożenia zysku
  • @Autor @ALL
    Co warto zauważyć i podkreślić w relacji do treści powyższej notki to
    fakt, że wystarczyło 15 pytań referendalnych, ich forma, błędny sposób
    formułowania i absurdalna miejscami treść - aby stan oraz jakość
    polskiej sceny politycznej, a jednocześnie stan szeroko pojętej
    "polskiej inteligencji rządzącej" stał się jaskrawo oczywistym.

    Tak samo zresztą można i należy postrzegać (szukając przyczyn)
    "działania" politycznej opozycji przeciw własnemu krajowi wewnątrz i na
    arenie międzynarodowej. Działania, na granicy jawnej zdrady narodowej. Obóz p. Prezydenta po opublikowaniu propozycji 15 pytań referendalnych nie-jako udowodnił po raz kolejny, że nie nie różni
    się w jakości podejmowanych i realizowanych "działań" znacznie od
    opozycji.

    Opracowanie, następnie zaś opublikowanie tego 15 punktowego "gniota" -
    jest w mojej opinii niczym innym, jak obrazem i konsekwencją całych
    dekad skandalicznie niskiego plasowania się polskich uczelni wyższych w
    światowych rankingach. To bowiem polskie uczelnie, będące na pozycjach od 500 do 1000 (w tym większość
    daleko, daleko poza pierwszym tys.) - "wyprodukowały" wykładowce prawa
    ----> dzisiejszego p. Prezydenta. Tak samo, jak te same uczelnie
    -----> "wyprodukowały" otoczenie p. Prezydenta = innych "autorów"
    tych pytań.

    Wstyd i żenada!

    Jak inaczej nazwać wynik dotychczasowej pracy p, Prezydenta i otaczającego go grona doradców doprawdy nie wiem.

    Podsumowanie:

    1. Jaki Prezydent i jego otoczenie - takie i są te pytania.

    2. Jakie przygotowano pytania - takie będzie i to referendum.
    Cywilizacja Polska a pytania referendalne PAD
  • @Autor @ ALL
    Autorze, pozwolę sobie zauważyć, że pisanie w formie:

    "W USA dzisiaj pregłosowywują ustwę 447"

    - jest nieprecyzyjne = zbytnio mylne.

    Pisać o "przegłosowaniu" proponowanej ustawy (jeśli już, to de-facto mowa powinna być o H.R 1226 a nie o ustawie 447) można bowiem, jedynie po zakończeniu procesu głosowania i raczej w przypadku, jeśliby glosowanie takim a nie innym wynikiem zostanie zakończone.
    To gwoli ścisłości.

    Jeśli zaś chodzi o planowane na dzień dzisiejszy dalsze działania w "United States House of Representatives" nad przestawioną 27 lutego 2017 roku propozycją ustawy #1226:

    "Justice for Uncompensated Survivors Today (JUST) Act of 2017" w formie poddania pod głosowanie (typ działania - to niestety, ale tzw. procedura uproszczona!) proponowanej legistratury - to faktycznie sytuacja jest nieszczególna i co najmniej "dziwna".

    Posłużę się dla oszczędzenia czasu, znacznie wcześniej pisanym przeze mnie komentarzem - w którym to na moim blogu (Salon24.pl), dzieliłem się moimi uwagi pod notką: https://www.salon24.pl/u/fatamorgan/860692,pana-lauder-polish-jews-polityka-i-krotka-lekcja-angielskiego

    - z zaprzyjaźnioną blogerką/komentatorką - dotyczącymi właśnie tego ważnego dla Polski i Polaków tematu.
    Jednoczesnie znacznego problemu i niezwykle jak się okazuje złożonego zagadnienia.

    Cytat:

    fatamorgan

    Pani Ewo!

    Właściwie to planowałem pełniej odpowiedzieć na Pani komentarz, ale to
    może poczekać. Istnieją sprawy i problemy daleko ważniejsze. Sprawa
    ilości i rozkładu potencjalnych głosów dla antypolskiej ustawy
    roszczeniowej, która jednak po bardzo niekorzystnej modyfikacji (było
    bardzo źle, jest jeszcze gorzej!) podlegnie głosowaniu w Kongresie nie
    wygląda najlepiej. Co jest jednak najgorsze, to nadzwyczajnie nasilone
    torpedowanie wszelkich wysiłków dla zneutralizowania zagrożenia
    przegłosowania tejże ustawy. Wtedy bowiem pozostaje już tylko
    prezydenckie weto. Zapewnienie wprawdzie istnieje, ale tym razem, jakoś
    nie mamy co do końcowego efektu (tego typu działania) wystarczającej
    pewności. Naciski za przegłosowaniem i ustawy nie wetowaniem, są tak
    olbrzymie, że zastraszające. To ostatnie słowo jakiego użyłem w
    poprzednim zdaniu, określa również typ tych działań. Wygląda na to, że
    lobby żydowskie (a nie muszę chyba Pani tłumaczyć jak jest w USA to
    właśnie lobby mocne i sprawcze) dosłownie kładzie wszystko na jedną
    szale. To zaś świadczy w mojej opinii o tym, że prawdziwy cel tej
    ustawy, jest daleko dalej idącym, jak wstępnie wydawać by się mogło. To
    właśnie i ten niezwyczajny/nadzwyczajny, wręcz zmasowany napór, niepokoi
    mnie najbardziej. Tu jednak zatrzymam się, bo musiałbym pisać o pewnych
    sprawach (planach), o których wprawdzie wielu mówi w Waszyngtonie. ale
    zazwyczaj jeśli już mówi, to zazwyczaj mocno ściszonym głosem i nigdy w
    szerszym gronie. Czy jest w tym coś więcej, jak tylko zwyczajowe,
    tutejsze salonowe ploteczki z rodzaju i gatunku "teorii spiskowych" -
    trudno byłoby powiedzieć, gdyby..... nie ten właśnie nadzwyczajny napór w
    celu przegłosowania tej co najmniej "dziwnej ustawy" o którym pisałem.
    Nie lubię stawiać prognoz, nie mając ku temu zbyt wiele informacji i
    danych. Te zaś w tym przypadku omawianej ustawy, praktycznie nie są
    dostępne do tego stopnia, że praktycznie nie istnieją. Wygląda na to
    bowiem, że praktycznie wszystko co jest związane z tą nieszczęsną
    ustawą, jest tu "omawianie i załatwiane" - jedynie za zamkniętymi
    drzwiami. Mam nadzieje, że moje uwagi okażą się w jakikolwiek sposób
    pomocne. Wiem, że zostaną odczytane.

    22.04.2018 01:28

    --------------------------------------------

    Nie jest dobrze, bo tak właśnie "sytuacja" w relacji do "H.R 1226" w niezwykłym skrócie i znacznym uproszczeniu wygląda.
    W USA dzisiaj przegłosowywują ustwę 447 / JUST HR 1226
  • @zibi 14:20:26
    Pan nie ma niczego do dodania do rozmowy, poza pisaniem kolejnych, oderwanych od tematu powyżej notki bzdurek.
    Antysemickie wątki proszę sobie darować, bo nie o tym jest notka.

    Podobnie jak pseudo-sondaże, których wątpliwość jest znacznie większa od rezultatów w postaci pseudo-treści pisanych na zamówienie.

    To bowiem, zupełnie mnie nie interesują.
    Proszę podarować sobie kolejne tego typu "pseudo-komentarze"!
    Buta PiS - szokująca relacja z odsłonięcia pomnika Smoleńska
  • @Lotna 21:42:04
    "(...)Bramy, płoty i barierki... Czego oni się boją? Że ktoś będzie rzucał koktajlami Mołotowa?? Przecież, jak to napisała jedna z komentujących, służb pilnujących porządku było "po kokardy". Na dodatek rodziny smoleńskie nie otrzymały zaproszeń! (...)"

    Prawdy.

    Oni boją się panicznie prawdy!

    Smoleńskie kłamstwa, tym razem w wydaniu PiS każdego kolejnego dnia jedynie narastają, dochodząc już Himalajskich rozmiarów i zaczynają PiS wręcz przygniatać swoim ogromem.

    Dlatego też i strach przed prawdą tak wrasta, że powoduje konieczność używania barier i chowania za nimi smoleńskich kłamczuchów.
    Buta PiS - szokująca relacja z odsłonięcia pomnika Smoleńska
  • @Lotna 01:01:32
    "Czekaj tatka latka !"



    Dokładnie tak jest = jest to jedynie gra na czas i pozorowanie działań.

    Zwodzenie, zaplanowane i rozłożone na bardzo dlugie lata (8 już minęło)

    Zwodzenia, manupulacje = HUCPA ----->do zmęczenia, znudzenia, kompletnego społeczeństwa ogłupienia i na końcu do zbrodni przedawnienia!
    Buta PiS - szokująca relacja z odsłonięcia pomnika Smoleńska
  • @zibi 22:50:46
    "Weż tabletkę, to cię prawda nie zaboli!!! Jest ona taka, że część "rodzin smoleńskich " nie chciała być obecna na odsłonięciu Pomnika!!!Przez 6 lat po tej, zbrodni na elicie państwa, ryży matoł i jego banda złodziei i aferzystów NIC nie zrobiła, aby uczcić ich pamięć! Ciekawy jestem, jak Prokuratura wezwie ryżego i przedstawi mu listę jego przestępstw i zaniechań, co wtedy napiszesz i co powie tzw"opinia publiczna"!!!"

    --------------------------

    O NIE!

    Powoli!

    Pisząc w ten sposób, najwyraźniej próbuje Pan i to w iscie desperacki sposób odwrócić uwagę czytelników od głównego tematu.

    Przypominam Panu zatem co następuje:

    1. Głównym tematem notki nie jest Donald Tusk, ani jego przewinienia.

    2. Nie są też głównym tematem notki, manipulacje, kłamstwa i niedokonania rządu Donalda Tuska.

    ---------------------------------------------

    Tematem głównym, z którego wywodzi się i wynika zarówno omawiana w notce relacja blogerki p. Leonardy Bukowskiej z uroczystości odsłonięcia w Warszawie smoleńskiego pomnika, jak i moje oceny i refleksje ----> jest pomnik Smoleńska w absurdalnym kształcie "schodów do nikąd"

    Pomnik postawiony przez Prawo i Sprawiedliwość i odsłonięty po ponad 2 latach rządów Prawa i Sprawiedliwością!

    Pan zaś celowo pisze o Donaldzie Tusku, aby od odwrócić uwagę zarówno od treści głównej jak i od szokującej relacji, moich uwag, ale przede wszystkim - aby odwrócić uwagę czytelników od tego, jak:

    1. Zostały przez rządzących potraktowane "rodziny smoleńskie".

    2. Jak została potraktowana w trakcie uroczystości odsłonięcia pomnika znakomita cześć przybyłego do Warszawy tzw. "żelaznego elektoratu" Prawa i Sprawiedliwości

    3. Jak ogromna jest świadoma rządzących i "budowniczych" pomnika buta i arogancja, skrajna bezczelność i czyste chamstwo!
    Buta PiS - szokująca relacja z odsłonięcia pomnika Smoleńska
  • @Husky 22:45:41
    No cóż, najwyraźniej, nie dla mnie są portalu Neon24 tzw. "insides".
    Powiem w takim razie jedynie:
    Szkoda.

    :)
    Tomasza Sakiewicza @stanzag i moja 8 Smoleńska rocznica
  • @Autor @ALL
    Świetny i bardzo, bardzo potrzebny tekst!
    Oczywiście 5.

    Pozdrawiam Autora
    ZAMORDOWANI W STODOLE

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031